Aniołowie nieustannie krążą wokół ludzi. Chowaja się za drzewami obserwując biegające po placu zabaw dzieci, siadają obok starszych pań na ławce i cicho szepczą do nich słowa otuchy, a nawet chodzą z dorosłymi razem do pracy i bacznie obserwują otoczenie. Jest to grupa dobrych Aniołów i była tylko jedna grupa - do czasu. Ludzie potrafią zmienić nawet takie istoty. Złe zachowanie ludzi za bardzo wpłynęło na niektórych z tych niezwykłych stworzeń; pojawiły się pojedyncze Anioły-buntownicy, dalszy rozwój buntu przerodził się w powstanie oddziałów, a następnie potężnej armii. Mimo, że buntownicze oddziały przegrały, całkowicie odzieliły się od społeczeństwa tych dobrych. Stworzyli własne królestwo, a ich członkowie mieli tylko jedną zasadę - sprawiać jak najwięcej bólu człowiekowi. Początkowo nikt nie zwracał uwagi na szerzącą się wokoło falę niefortunnych zdarzeń, wojen, kłótni politycznych.
Oczywiście wszystko do czasu...
Ludzie zaczęli szukać na siłę powodów, stworzyli w swojej wyobraźni nieistniejące stwory, obarczając je winą za wszystko to, co złego się działo...
Nie było fachowej nazwy na te zmyślone stworzenia. Wtedy też narodziła się fantastyka. Co raz więcej ludzi zaczęło opowiadać wymyślone historie, po dzisiejsze czasy uważane za legendy, można by było wymieniać w nieskończoność postacie od początku do końca wykreowane przez człowieka. Jednak nikt w dawnych czasach nie myślał o Aniołach, ludzie za bardzo zatracili się w swoich bajkach nie dostrzegając nic, poza końcem własnego nosa.
Egoistyczne podejście do świata, chęć zdobycia sławy i pieniędzy doprowadziła do wyczerpania niektórych niebiańskich istot; za dużo pracy nad człowiekiem i jego złymi cechami. W dzisiejszych czasach co raz mniej jest dobrych ludzi...
A skąd o tym wszystkim wiem? Otóż byłam kiedyś Anielicą, taki piękny dar dostałam, ale byłam zbutowana, musiałam to wszystko popsuć. Za karę zesłano mnie na ziemię, odebrano skrzydła, odebrano mi wręcz moje korzenie, zmienili mnie w człowieka, najgorsze jest to iż pozostawili we mnie odrobinę cech anielskich; najgorszą jest bycie nieśmiertelnym, wyczuwanie szerzącej się dookoła krzywdy, bólu, cierpienia i bezwładność, przez którą nie mogę choć odrobinę zapobiec złu.
Ludzie sami to sobie zrobili, z początku za pomocą złych Aniołów, teraz sami, wykonują za nich robotę i pomyśleć, że świat tak bardzo upadł.
Ale jest jeszcze nadzieja, prawda?
Kiedyś udałam się do Biblioteki Ksiąg Zatracenia - miejsce to niedostępne dla zwykłych Aniołów, ale cóż... jeżeli posiada się odrobinę sprytu można się wszędzie dostać. Otóż w pierwszej chwili moja uwagę przykuła ogromna, gruba księga.
Wertując kolejne kartki znalazłam przepowiednię głoszącą jakoby, że pewnego stulecia narodzi się Anielica o wyjątkowo potężnej mocy. Wygnana ze swojego świata w innym odnajdzie partnera, z którym po połączeniu sił będą w stanie pokonać wszelki smutek. Jestem bardzo ciekawa ile w tej przepowiedni jest prawdy, od tamtej pory zaczęłam zgłębiać tę tajemnicę i do czego doszłam?
Jak było zapisane w innej księdze, owa wybawczyni nosi imię Selia. Zupełnie jak ja. Coraz bardziej mnie to zaciekawiło, szczególnie, że rok temu, dokładnie w 16-ste urodziny wurzucili mnie z kraju tu - na tę ziemię. Kolejna sprawdzona przepowiednia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dziękuję za każdy komentarz.
Motywuje mnie on do dalszego pisania.